Pierścień z metalu

Srebrzysty pierścień

Category:
ring
Description:

Pierścień wykonany z metalu, który nazywa się upiorytem. Udało się tego dowiedzieć zarówno w księgach Vereny jak i alchemicznych traktatach sprawdzanych przez Maga. Upioryt to stop metalu ze spaczeniem, który jest możliwy tylko pod wypływem bardzo wysokiej temperatury. Taki żar zapewnia tylko energia wulkanu dlatego upioryt jest mało spotykanym metalem i kowalnym w zasadzie jedynie przez krasnoludy chaosu. Jest on też na tyle mało występujący, że wystarcza go jedynie na zrobienie pierścieni, kolczyków, broszek czy spinek. Ma on też cenną właściwość, która powoduje, że pierścień jest lekko magiczny – chodzi o wolę twórcy. Jest w nim zaklęta, zatem w jakiś sposób może ona oddziaływać na posiadacza lub działać zgodnie z wolą stwórcy. Póki co nie jest to jeszcze sprawdzone i nie wiadomo, jak się objawia.
Upioryt można sprawdzić na dwa sposoby – jeden to wrzucenie pierścienia w ogień – powinien zostać chłodny. Drugi to krew – powinien wchłaniać krew jak gąbka. To też jest jeszcze sprawdzane. Jak pierścień znalazł się na palcu pochowanego w krypcie na bagnach człowieka? Kto go wykuł? Jakie są jego moce? To wszystko wymaga odpowiedzi i dalszych poszukiwań. Wiadomo, że krążą one wokół kowadła i młota – obu magicznych.

Ostatnimi dniami Jean miał szansę spojrzeć przez magiczne zasłony na prawdziwą istotę pierścienia. Uzbrojony w zaklęcie widzącę prawdę ujrzał ku swojemu zaskoczeniu na powierzchni pierścienia węża mieniącego się wszystkimi kolorami tęczy, węża który wolno przesuwał swoje sploty po pierścieniu.

Czy to wszystko wiedzący wąż o którym przestrzega się magów Hysh ? A może coś innego – na łuskach węża można było dojrzeć symbole, każdy z nich przypominał niepokojąco ośmioramienny symbol chaosu. Przypadkowo zapytany kapłan Morra wydawał się zaskoczony skąd Jean wie o istnieniu takiego symbolu, potem powiedział że to znak starszy niż chaos i należy do prastarej rasy podejrzewanej o bycie przyczyną istnienia chaosu , rasę tę nazwał plugawcami.

Jedyną pozytywną rzeczą jaka miała miejsce to fakt że wąż zdawał się nie widzieć Jeana i nie wiedzieć nic o jego istnieniu. Niemniej Jean powoli staje się przekonany że dalsze badania pierścienia nie przyniosą wiele ponad szkodę dla jego nieśmiertelnej duszy , dlatego zastanawia się jak pierścień bezpiecznie zniszczyć lub ukryć by nikt nigdy go nie znalazł.

(..)

zapadł już zmrok gdy Jean Paul ukradkiem wymknął się z namiotu w którym spał Rainer i Thorek. Poszło łatwo, zwłaszcza że khazalid hałasował chrapiąc głośno.
Dobrze że Hans gdzieś poszedł , choć trzeba będzie uważać by nie wpaść na niego idąc przez obóz. Ostatnio mnie śledził. Jean powoli dotarł miedzy namiotami na skraj obozu krucjaty, rozejrzał się czy w pobliżu nie ma któregoś ze strażników Karla. Nikogo. Cisza i spokój. Nie licząc odgłosów nocnych zwierząt z lasu i snujących się pasemek magii nad trawą i między konarami drzew.

Tak, teraz jest dobry czas, przeklęty morslieb zniknął z nieba, do nocy wiedźm daleko..w pobliżu brak kręgów magi mogących zakłócić eksperyment lub ściągnąć nieproszonych gości. Dobrze.
Na horyzoncie Altdorf, jeśli coś pójdzie nie tak – ktoś z kolegium z pewnością dowie się i dokończy to co zacząłem.
Jean wyciągnął pierścień, ten prawidziwy znaleziony w krypcie. Ostatnio nieco trudu kosztowało uspokojenie podejrzeń Rainera. Kapłan nie byłby zadowolony gdyby dowiedział się że pierścień cały czas podążał z grupą. Nieważne, takich rzeczy nie wolno pozostawiać własnemu losowi, trzeba je badać a wiedzę wykorzystać dla dobra ogółu lub niszczyć by nie wykorzystał jej jakiś wróg imperium.
Zresztą, tyle trudu kosztowało zbadanie krypty. Kapłani chyba nigdy nie zrozumieją takich spraw…

Pierścień jak zwykle był zwyczajny, każdy kto czuł magię nie zwróciłby na niego uwagi. Ale jeśli wizje są prawdziwe to…
Teraz krew…własna…bardzo ryzykowne ale szanse na kowadło i młot magiczny oraz przychylność kowala są minimalne jeśli coś pójdzie nie tak. Kropla krwi uderza w pierścień i znika. Nic, brak zmiany. Zatem kolejne zaklęcie, ileż to ich trzeba było poświęcić by wydrzeć każdą z tajemnic pierścienia ? Kilka słów mocy, kartka z pergaminu zamienia się w pył. Wizja..więcej…krwi ?
Niedobrze, ale teraz albo nigdy. Pierścień wpada do kubka z krwią. Oby ta krew nie przyciągnęła jakiegoś wampira myśli w ostatniej chwili Jean. Chwilę potem pada bez zmysłów na ziemię.(…)

(…)

- miałeś rację Rainer, może weźmiesz odemnie ten pierścień ? Ściąga nieproszonych gości i służy
tylko zadawaniu cierpienia, kompletnie niebezpieczny.
- Niestety…to twoje brzemie Jean.

No tak…kapłani. (…)

(…)

Sny…..forteca na pustkowiach , jakieś wielkie ptaki krążące w powietrzu wokół wieżyc….a pierścien promieniuje złą magią niczym przeklęta korona Nagasha, nawet nowicjusz to dostrzeże, dobrze że nikt go nie założył, trzeba go zanieść do kolegium (…)

(…)

Altdorf, komnata w kolegium. Zaskoczenie że dotarłem tak daleko. Czarna plama pierścienia pośród białych pasm magii i krótka chwila niepokoju gdy jeden z Magistrów taksuje wzrokiem szukając oznak chaosu. Wyraźna ulga gdy nic nie dostrzega. Miałem szczęście.
- Mistrzowie czy kolegium zgodzi się przyjąć tą rzecz chaosu ?
Widok mieszka z pierścieniem wędrującego do skrzyni i zatrzaskujące się wieko. Łza spływające po twarzy ślepego hierofanta.
Pierścień jest bezpieczny. Zadanie zakończone w imię Sigmara (…)

Bio:

Zdjęty przez maga, Jeana Paula , z palca nieboszczyka pochowanego w krypcie na bagnach. Pozostawał przez czas jakiś w posiadaniu Jeana Paula .
Obecnie spoczywa gdzieś w kolegium magicznym w Altdorfie.

Mało brakowało, a stałby się przyczyną ostrego konfliktu pomiędzy Jeanem Paulem a Rainerem ze względu na obiekcje Rainera przed rabowaniem grobów.

Pierścień z metalu

Tysiące Tronów Michal