Tysiące Tronów

Marienburg 29 nachexen 2524 od koronacji Sigmara

Wczesnym świtem cała drużyna ruszyła w stronę świątyni. Wyruszono jeszcze o zmroku, by o świcie dojść do ruin. Droga upłynęła spokojnie i bez komplikacji. Wszędzie rozciągało się bagno, z mchem porastającym drzewa, grząskimi przejściami i oczkami wody połyskującymi pomiędzy kępami wysokich traw. Stały ląd okazał się nie do końca stały, ale już przed samymi ruinami zrobiło się drzewiaście i trawiaście.

Szybkie rozpoznanie ujawniło resztki budowli oraz mieszkańców tego miejsca.


Jeden z napastników chodził po wewnętrznym dziedzińcu ruin. Był rosły, ze skórzanym szalem wokół szyi i skórzaną skórą narzuconą na kark. Twarz była ludzka, ale raczej człowieka niedorozwiniętego niż normalnego, dorosłego człowieka. Dodatkowo, spod skóry, wystawało żółte futro, które zdawało się porastać tego osobnika na całym torsie. Łowca zbadał całą sprawę i po kilku minutach wiedział jak to wszystko wygląda. Nie było za wiele śladów świadczących o bytności kogokolwiek w pobliżu. Nie było widać śladów psów ani ich odchodów. Co prawda tropy świadczą o obecności 6-8 osób, ale dłuższa obserwacja nie wskazywała, by był ktoś jeszcze w pobliżu. Może w wieżach, ale były one na tyle zniszczone, że nie pomieściłyby takiej liczby ludzi bez zwracania uwagi na siebie.
Reszta drużyny zaczaiła się wokół i czekała na rozpoczęcie akcji. Łowca planował zarzucić worek na głowę mutanta, przydusić go siecią i szybko zdjąć. W tym celu zaczekał aż osobnik wejście do rozwalonej wieży i podszedł pod same wejście. Słychać było jak w wieży ktoś mówi: “Udo robi dobrze! Udo robi dobrze!”. A potem zaczęło się. Mutant wyszedł na zewnątrz. Worek wylądował na głowie, ale nie dało się zacisnąć bo miał wokół szyi skórzaną opaskę. Szarpał się w sieci i rwał aż rozerwał worek a potem sieć. Zakrzyczał i zaczął okładać Łowcę oraz opędzał się od Maga, który próbował go dosięgnąć czarami. Tymczasem druga grupa uderzeniowa zbliżała się do drugiej wieży. Kapłan i Krasnolud ostrożnie podchodzili do wejścia. Ostatni z drużyny – Akrobata – najpierw obserwował wszystko z drzewa a potem zeszedł by wesprzeć kolegów. Walka się rozpoczynała.
Po minucie było już jasne, że mutant z żółtym futrem padnie. Poważnie ranił Łowcę, ale Mag ostatecznie wpakował w niego resztki magicznych strzałek. Tymczasem druga ekipa napotkała drugiego mutanta. Odepchnął on potężnym ciosem maczugi krasnoluda i zostając w cieniu zaczął się bronić. Zmasowany atak kapłana i krasnoluda zakończył się dla niego źle i już po chwili gryzł piach i kurz bagien marienburskich.
Szybki rzut oka ujawnił klapę w podłodze wieży, gdzie dzielnie walczył mutant oraz stopnie do góry. Na górze, która okazała się tylko pustym pomieszczeniem, czekała pułapka oraz klamry prowadzące na górę. Pod nimi leżał biały kamyk, który okazał się rzeźbioną kością w kształcie rekina. Pułapkę udało się ominąć (możliwe, że była aktywowana przez działania Maga). Kapłan ostatecznie wspiął się na górę i spotkał się oko w oko z kapłanem Stormfelsa – co do tego nie ulegało wątpliwości. Głowa silnie wydłużona jak u rekina, skrzela oraz ostre zębiska i czarne, nieprzenikalne oczy. Miał trójząb i nie zamierzał tanio sprzedać swojej skóry. Może jeszcze miał jakąś nadzieję, że odpędzi napastników, ale szybko okazało się, że nic z tego. Drużyna w postaci krasnoluda, kapłana i maga runęła na niego i zabiła po krótkiej walce.


Po jego zabiciu można było rozejrzeć się po komnacie, która cała była obwieszona rekinami rzeźbionymi z kości. W kufrze udało się odzyskać sakiewkę, pamiętnik oraz 1 buteleczkę z czerwonym płynem. Takie same trzy znaleziono w sąsiedniej wieży, przy posłaniach ze skór. Oraz oczywiście trochę grosza. Łączny zysk z tego był 1 złoty gulden, 3 srebrniki oraz 12 pensów. Do tego cztery buteleczki oraz pamiętnik.
Pobieżne przeczytanie pamiętnika ujawniło, że są to zapiski kapłana dotyczące zarówno Storfelsa jak i działalności kultu. Wspomina w nim o zdarzeniu sprzed siedmiu lat, gdy łowcy czarownic napali na nich podczas uroczystości poświęcenia ich najmłodszego członka społeczności. Był to Karl, którego matką była jedna z członkiń kultu zaś ojcem pozostał ktoś, kogo się nie wspomina w zapiskach. Dziecko zostało zabrane a kultyści zaczęli je poszukiwać. Nie udało się to przez tyle lat aż wreszcie miesiąc temu udało dostać się informację o człowieku, który coś mógł wiedzieć. Jest nim Jurgen Baer. Można go spotkać w tawernie “Pod wesołym żeglarzem” w Doodkanal w Marienburgu. Planowali go porwać i dowiedzieć się wszystkiego, co wie. Czy tego dokonali? Nie ma więcej wpisów, więc pewnie szykowali się do tego.
Znamienne dla tego miejsca jest jeszcze to, co jest na środku – krąg w ziemi wypełniony wodą i wyglądający jak studnia. W dole, około 2 metrów, jest już lustro wody przez które przebija się zielonkawy blask. Mag wyczuwa silną magię z tego miejsca, która zakłóca jego zmysły i bynajmniej nie jest to coś uspokajającego.

Jest cały dzień by coś zrobić. Oczywiście jest jeszcze kwestia tego, czy nadejdą posiłki? Co jest pod klapą? Co jeszcze kryje w sobie pamiętnik? To wszystko niebawem.

Comments

MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.