Tysiące Tronów

Altdorf - Droga do Delberza, 10 pflugzeit 2524 od koronacji Sigmara

Siedziba rodu MargraveWnętrze krypty skrywało mroki i cienie, których nie wydobyto na światło dzienne od setek lat. Posiadłość Magrave była w Altdorfie od niemal tysiąclecia i nie imało się jej ani zniszczenie ani liczne rewolty ogarniające miasto. Ponure wieżyce szarej budowli nie mogły równać się z innymi, bardziej okazałymi budynkami w okolicy, nie wspominając już o Kolegiach magicznych, ale to nigdy nie było priorytetem dla jakiegokolwiek członka rodu. Ważne, że tutaj można było żyć z dala od ciekawskich spojrzeń ludzi i pytań tych, których należało unikać. Pieniądze oraz wpływy były znacznie ważniejsze i silniejsze niż zbrojne ramię czy wiara. To w chwili obecnej jest główną bronią baronowej i wszystkich wampirów skupionych pod jej skrzydłami.
Krypta pod powierzchnią miasta skrywała nie tylko doczesne szczątki członków rodu, ale również tych, którzy mają wpływ na obecne poczynania lamijskich wampirów. Przewodzi im Theodora, która jest najstarszą i najbardziej doświadczoną istotą i która stoi przed historycznym momentem w dziejach całej rasy.
Posłaniec niepewnie wszedł w mroki i odnalazł okazały grobowiec zbudowany z czarnego bazaltu. Naciął sobie dłoń i krwawą ranę przytknął do jednej z twarzy wilka wygrawerowanej na boku grobowca. Wewnątrz coś cicho zgrzytnęło i wieko lekko odsunęło się. Pojawiła się też baronowa o mlecznej cerze i skórze delikatnej jak jedwab. Posłaniec nie podnosił wzroku ciągle klęcząc przy sarkofagu. Dobrze wiedział jak wygląda baronowa i nie musiał się jej przyglądać. Rytuał przebudzenia wymagał uszanowania momentu przebudzenia i goniec czynił to z należytą czcią.
Baronowa- Xawierze, wstań – delikatny głos baronowej złamał ciszę krypty, ale uczynił to tak delikatnie, jak płatek jaśminu spadający na spokojną taflę jeziora.
- Pani – odrzekł posłaniec.
- Masz dla mnie dobre wieści, prawda?
- Oczywiście pani. Wszystko idzie zgodnie z planem. Twoi wybrańcy ruszyli na północ. Są ostrożni, nieufni i dość dobrze zorganizowani. Wyglądają na takich, którzy wiedzą, co robią.
- Wiedziałam. Selena nie wybrałaby byle kogo. Moje drogie dziecko…- głos baronowej zamienił się w szept i uleciał w górę jak śniegowy płatek.
- Pani, Selena przesyła podziękowania i najlepsze życzenia. Mówi, że sprawy w Marienburgu układają się po naszej myśli. Łowcy są już odpowiednio poinformowani. Co prawda wielu zginęło w pacyfikacji lokalnego kultu Stormfelsa, ale to jest chyba coś, co jesteśmy w stanie udźwignąć, prawda? – pytanie było retoryczne i Xawier pozwolił sobie na odrobinę sarkazmu. Baronowej bardzo się to spodobało. Uśmiechnęła się nawet a jej piękne oblicze stało się niemal boskie.
- Tak, drogi Xawierze, mi też się tak wydaje, że będę mogła z tym żyć – roześmiała się potem perliście jak już nie czyniła od tygodni. – Czy sprawy z lokalnymi świątyniami również układają się pomyślnie?
- Tak pani. Selena informuje, że najłatwiej było ze świątynią Shally. Dzięki twoim ludziom, którzy pracowali dla Seleny na początku, udało się uzyskać informacje, dzięki którym siostry nie mają wyboru poza pracą dla nas. Dostęp do żebraków i wszystkich, którzy potrzebują leczenia jest dla nas niezwykle cenny. To dobry krok pani.
Barnowa Margrave- Tak, będzie można wzmocnić Selenę kilkoma naszymi braćmi, bo przecież pożywienia powinno teraz wystarczyć dla wszystkich. A jak uda się naszym wybrańcom, to za niedługo nie będzie to potrzebne.
- Trochę bardziej niepokojące są wieści dotyczące kultu Sigmara, ale Selena mówi, że wszystko jest pod kontrolą.
- Jakie „niepokojące wieści”? – baronowa stała się znów poważna i dostojna.
- Przysłano nowego kapłana ze stolicy. Władze Jałowej Krainy trochę się burzyły, ale ostatecznie się zgodziły. Oficjalnie poprzedni główny kapłan – brat Helmut – został wykluczony z kościoła i jest teraz poza jurysdykcją świątynną. Cała krucjata została potępiona i władze Jałowej Krainy ulegle poddały się woli Altdorfu w tej kwestii. Zatem jeśli ktoś jeszcze wspomni tam coś o Krucjacie to będzie to traktowane jak bluźnierstwo i podlegać będzie sądowi świątyni Sigmara – głos Xawiera nie zmienił się nawet o pół tonu.
- To gdzie te niepokoje. Zablokowanie zainteresowania krucjatą jest nam na rękę, bo mniej ludzi będzie się tym zajmować – poprawiła ręką pukiel włosów, który wysunął się spod karminowej spinki.
- Świątynia Sigmara rozpoczęła własne śledztwo w tej sprawie. Są dociekliwi, pani.
- Rozumiem. Na szczęście wszyscy – łącznie z naszymi wybrańcami są daleko od tego miejsca i bez nich niczego się nie dowiedzą.
- Oczywiście, ale mogą próbować węszyć wokół Seleny a co za tym idzie wokół naszych spraw.
Baronowa wyszła z sarkofagu i podeszła do kamiennego kredensu stojącego w roku krypty. Xawier podążył za nią śledząc każdy jej krok. Nie wydawali żadnego dźwięku gdyż delikatne stąpanie po kamieniach mieli opanowane do perfekcji. Jedynie szum sukni Theodory zostawiał w powietrzu delikatny szelest. Wampirza przywódczyni wzięła puchar i napełniła go czerwonym płynem z karafki stojącej w kamiennej misie. Napiła się z niego i przymknęła na chwilę oczy. Wyglądała przecudnie. Xavier zamknął oczy i czekał, aż krew zacznie krążyć władczyni w żyłach. Otworzył oczy i dostrzegł rumieńce na jej twarzy. Zobaczył ogniki w jej oczach i uniesiony lewy kącik ust. Tak jak kiedyś…
- Co Selena na to?
Krypt  by sekhmet neseret- Skierowała tropy na świątynię Nurgla. Obecnie to rozgryzają i wszystko wskazuje na to, że połknęli haczyk. Dla nas to nawet podwójnie dobrze, bo ci przeklęci kapłani są tam od początku i wszystko wskazuje na to, że to oni stoją za wszystkim, co działo się w krucjacie. Mamy też podejrzenia, że ów Jan czy Tobias to tak naprawdę kapłan tego kultu. Selena mówi, że kapłani na bieżąco kontaktują się ze stolicą i mają potwierdzenia tego faktu u siebie. Ów niepokój Seleny bierze się stąd, że jeszcze nie można w pełni odegnać podejrzeń od niej, ale to kwestia tygodni.
- A już myślałam, że coś się nam wymknęło. Selena jest prawdziwie utalentowana i uczynienie jej rezydentem w Marienburgu było najlepszym krokiem, jaki nasz ród uczynił od dziesięciu lat. W dodatku tam objawił się Kaa-Dar i jesteśmy ciągle w jego zasięgu. Nie zapomnij Xawierze podziękować Selenie w moim imieniu i zapewnić, że nie ominie jej nagroda.
- Dobrze pani – posłaniec skłonił się głęboko. Dostrzegł wtedy czerwone pantofelki i biały skrawek pończochy odsłoniony przez fałd sukni.
Xawier- Wróćmy do naszych ludzi w terenie. Mówiłeś, że zmierzają na północ i dają sobie radę. Jak oceniasz, kiedy będą na miejscu?
- Około dwóch tygodni, pani. Mają konie, ale teren robi się coraz bardziej niebezpieczny. Zanotowano tam ostatnio podwyższoną aktywność zwierzoludzi oraz band maruderów. Możliwe, że jest to wywołane sztucznie przez kapłanów Nurgla by odciągnąć uwagę władz od swoich knowań i by zamaskować to, co dzieje się z Wybranym. Musieliśmy nawet trochę…pomóc – po raz pierwszy głos Xawiera się zmienił.
- Pomóc?
- Tak, pani. W nocy pod obóz naszych ludzi podeszły orki. Nie byli przygotowani i do tego kompletnie się pogubili. Dobrze, że mieliśmy tam jeszcze naszych braci wracających z misji na północy. Siostra Sophia i jej oddział miał zakaz zbliżania się, ale na kilka chwil uchyliliśmy go. Udało się dzięki temu zapobiec tragedii…
- To nie jest dobrze Xawierze – baronowa wpatrywała się nieruchomymi oczyma w płomień pochodni. – Skoro banda maruderów potrafiła zaskoczyć naszych ludzi to, co będzie przy wyznawcach Nurgla?
- Dadzą sobie radę, pani. Mają tam tego maga oraz kapłana. Już wiedzą o naszych przedmiotach i będą starali się ograniczać ich użycie. Na szczęście dla nas używają ich często, więc jest to po naszej myśli. Księga i amulet też został przez nich rozpracowany, ale to nie jest dla nas problemem. Zobaczymy na ile będą lojalni, jeśli będą się próbowali się z nami skontaktować – Xawier wyprostował się i podszedł bliżej baronowej niż nakazywała to etykieta.
- Nie liczyłam, że poddadzą się bez walki – wyczuła bliskość posłańca. Uśmiechnęła się. – Dużo potrafią i poradzą sobie z tym. Wyciągają wnioski i pewnie nie uda się ich już zaskoczyć. Obiecałam im, że nasza jest noc ich jest dzień i tak będzie. Trzymaj Sophie w pobliżu. Niech ma na nich oko. Niech się nie wtrąca chyba, że będzie naprawdę źle. Mają sobie poradzić nawet w ekstremalnie trudnych warunkach. Najlepsza stal wykuwa się w najbardziej gorącym ogniu, prawda Xawierze?
- Oczywiście moja pani – przysunął się jeszcze bardziej i dotknął wewnętrznej części dłoni kobiety swoimi palcami. Poczuł przyjemny dreszcz rozlewający się po całym ciele. Baronowa zamruczała ledwie słyszalnie, ale dla wampira było to jak szum lasu w cichy poranek. Przylgnęła do niego całym ciałem. Zapach prochu i opium zakręcił w nosie Xawiera pobudzając jego zmysły.
- Xawierze, liczę, że będziesz miał cały czas kontrolę nad wszystkim. Nie chcę by stało się coś, czego będziemy żałować. To jest bardzo ważna sprawa dla rodu i dla mnie by coś poszło nie tak. Wiem, że mogę ci zaufać, ale muszę wiedzieć, że dołożysz wszelkich starań. Wiem, że potrafisz… – ostatnie słowa zamruczała już w ucho dla posłańca. Odwróciła się do niego twarzą i popatrzyła w jego doskonale czarne oczy. Ręką odgarnęła włosy z czoła i złożyła delikatny pocałunek na czole.
W krypcie- Tak będzie, moja pani – Xawier błądził wzrokiem po jej ślicznej twarzy starając się wzrokiem odnaleźć ścieżki, które zostały wydeptane lata temu. – Mam informacje najszybciej jak się tylko da. Mam swoich ludzi w terenie. Póki mamy tam nasze rzeczy, póty nie wymkną się nam. To są tylko ludzie, ale muszę przyznać, że bardzo pomysłowi i nieprzewidywalni. Mam też jednego asa w rękawie, jeśli pójdzie bardzo źle. Użyję go tylko wtedy, gdy już nic nie będzie można zrobić innego. I zapewniam cię pani, że jest to karta nie do zbicia.
Baronowa zamknęła mu usta swoimi ustami. W jednej chwili Drakwald, drużyna i Kaa-Dar stały się mało znaczącymi zjawiskami na mapie obu wampirów. Dla nich nadchodzące zmiany znaczyły wolność, która od tysiącleci była zakazana. Teraz kosztują tej wolności i tego, co będzie, gdy już będą pławić się w słonecznych promieniach dalekiego Khermi. Nie będzie już krypt, ciemnych lochów, ludzkiej krwi oraz walki i byt pod każdą postacią. Xawier doskonale to rozumiał. Baronowa już się postarała aby pamiętał ten smak wolności i nie pragnął już niczego innego.

Comments

ładnie, każde użycie przedmiotów magicznych powoduje podanie naszej pozycji,
ciekawe z jaką dokładnością.

no to już wiedzą gdzie jesteśmy ?

 

Jp bierz ksiegi i rob ta inspiracje :)

 

hmm zastanawia mnie kiedy uaktywnii sie Swiatynia Vereny :) w koncu zlozylem obszerne zeznania ;D

 

powyższe info jest nam nie znane – i wyklucza robienie dalszej inspiracji, to jest zresztą tak scenariuszowo ustawione żeby sie nie dowiedział za dużo bo scenopis nie wytrzyma

 
MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.