Tysiące Tronów

120 mil od Altdorfu, Drakwald 26 jahrdrung 2524 od koronacji Sigmara

Verena SprawiedliwaKolejny dzień to dalsze szukanie śladów. Dotyczy to również rozmów z radą krucjaty. Podejrzenia w stosunku do Jana narastają. Dodatkowo cieszy się Krieger, że udało się złapać kultystę. Martwi go strata własnego żołnierza, ale to niska cena za bezpieczeństwo Karla. Krieger zaś jest już na celowniku drużyny. Najwyraźniej jego notowania wzrosły po tym zdarzeniu. Dalsze wypytywanie na coś naprowadzają – chadza on do lasu, ale gdzie i po co tego nikt nie wie. Dzisiejszego wieczoru mag chce to sprawdzić. W tym celu korzysta z Ahmenda oraz jego pomocników. Ten wieczór jest też wyjątkowy dla Rainera – dostąpi łaski wtajemniczenia w kult Vereny. Kończy się dla niego stan nowicjatu i zaczyna się bycie kapłanem ku czci wiedzy i sprawiedliwości.
Oglądanie i kolejne rozmowy nie przybliżają niczego. Jan nadal pozostaje poza zasięgiem plotek lub jakichkolwiek namacalnych dowodów. Reszta rady działa tak, by osiągnąć cel dotarcia do Altdorfu i nie ujawnia swoich antypatii czy sympatii. Oczywiście poza oddaniem dla Karla.

Tajemnicza śmierć łowców, którzy zjawili się tutaj i zmarli nadal pozostaje zagadką. Nie wiadomo, kto ją spowodował a to, że rzeźnik działał sam lub nie miał nikogo nad sobą wszyscy uważają za mało prawdopodobne. Liczne drobne obserwacje poczynione przez drużynę podsycają tylko podejrzliwość, ale nie przynoszą jednoznacznych odpowiedzi. Może wieczorna obserwacja namiotu Kriegera by coś dała.
ObozowiskoNa warcie postawiono krasnoluda, który nie wiedział o tajemniczym planie maga. Widział jak Krieger wychodzi w nocy podobnie jak kilku innych żołnierzy. Dał znać Hansowi by ten ruszył za żołnierzem w las. Nie dało się podążać bezszelestnie a Krieger co jakiś czas odwracał się i patrzył, czy nikt za nim nie idzie. Postanowiono poczekać na niego i sprawdzić, gdzie chodził. Tym bardziej, że nad ranem wrócił świeżo upieczony kapłan. Trop był jeszcze w miarę świeży a karawana już zbierała się powoli do wymarszu. Nie zostało za wiele czasu więc trzeba było szybko udać się w las i sprawdzić, gdzie to chadzał jeden z ludzi Rady.
Nie trzeba było daleko chodzić by natknąć się na polankę, gdzie widać było wyryty w ziemi pentagram w kole. Na jego wierzchołkach rozpalono świece i teraz zostały z nich tylko ogarki. Na środku umieszczono rękawicę pasującą do zbroi, którą noszą wojownicy albo rycerze. Wszystko wskazuje, że należy do Kriegera i pewnie odprawiał tu jakieś czary. Mag nie wyczuł niczego za to Hans odkrył inne ślady, które odchodziły od środka pentagramu, ale nie było widać by wchodziły. Czyżby coś zostało uwolnione?
Pentagram w lesieZ takimi niewesołymi wieściami ruszono do obozu. Wozy już zaprzęgano, resztki tobołów podwieszano do burt i kończono ładować skrzynie. Wszędzie słychać było gwar rozmów, porykiwania zwierząt oraz płacz dzieci. O swoich odkryciach postanowiono powiedzieć Lordowi. Gdy to uczyniono tropiciele wynajęci przez Jana także wrócili z lasu i coś mu przekazali. Nie mieli dobrych min a Jan wyraźnie się wzburzył. Dodatkowo dostał w ręce rękawicę. Razem z Lordem wezwali Kriegera do siebie i pokazali rękawicę oraz okoliczności, w jakich została znaleziona. Dowódca ochrony Karla zbladł i patrzył się jak zahipnotyzowany na rękawicę. Wydusił z siebie jedynie „zbłądziłem”.
Szybko odebrano mu broń a jego ludzi otoczono i również rozbrojono. Padł nawet cień podejrzeń na drużynę. Wszystkich żołnierzy z ochrony zamknięto w dwóch wozach a drużynie kazano jechać w osobnym do momentu, gdy szczegółowe przesłuchania nie zostaną przeprowadzone. Teraz karawana miała jechać i postanowiono je odłożyć na popołudnie, kiedy dojadą w nowe miejsce i zostaną na noc.
Podróż mijała leniwie i w niepewności. Nie wiadomo, co będzie dalej. Szczególnie, że Krieger zrobił to, co zrobił. Drużyna zastanawiała się nad tym, czy to na pewno on. Dowody wskazują na niego, ale nie wyglądał na kogoś, kto byłby zdolny do użycia pentagramu i to w dodatku aktywnego. Mag rozmyślał nad czarnym kręgiem wypalonym w środku pentagramu i czy tropiciele nie widzieli właśnie tego i poinformowali Jana? Nadal nie mógł wyeliminować niespodziewanych uderzeń magii, która kąsała w najmniej oczekiwanych momentach.
Wreszcie karawana stanęła. Rozbijano obozowisko, ale na tyle prowizoryczne by jutro rano ruszyć znów w drogę. Wozy z żołnierzami stanęły a potem rozbito namioty, w których upakowano Kriegera i jego ludzi. Zaraz miała rozpocząć się rozmowa.
Śmierć KriegeraWtem rozniosły się krzyki z namiotu a potem ujrzano ludzi kłębiących się w środku i szykujących się do wybiegnięcia. Zmutowane twarze, jakieś dziwne wypustki na plecach i ten zwierzęcy ryk. Nie namyślano się wiele. Strzały pomknęły w stronę namiotu przebijając wszystko, co stanęło na ich drodze. Potem spadł deszcz oliwy i ognia, który zamienił namiot wraz z zawartością w ogromny stóg ognia. Krzyki zamieniły się w charkoty a potem i one zamilkły. Smród mięsa rozszedł się po obozie. Ze łzami w oczach widział to Karl. A potem zniknął wraz z Helmutem, który tylko skinął głową by uprzątnięto to, co zostało po Kriegerze i jego ludziach.
Wyjaśnienie uzgodnione i przekazane dla innych było jedynym w takiej sytuacji. Wreszcie znaleziono tego, kto dowodził kultystami i kto zlecał trucie dla rzeźnika. Krieger pasował do schematu i dowody wskazywały na niego. Teraz każdy odetchnął bo zagrożenie płynące od kultystów minęło i teraz zostało tylko dotrzeć do Altdorfu i przekazać Karla do świątyni Sigmara by dziedzic Sigmara zajął należne mu miejsce.
Zapadła kolejna noc. Mimo spokoju, to pozostał świdrujący lęk mówiący, że to jeszcze nie koniec.

Comments

MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.